piątek, 30 lipca 2010

Przepraszam.

Nie mam dziś weny. 4 rozdział pojawi się jutro lub w niedzielę. Więc przepraszam.Ustawiłam nowy szablon z chmurami. Jest śliczny. Mam nadzieję,że będzie dużo komentarzy przy 3 rozdziale.

Miłych Wakacji.!
Sasha.;*

czwartek, 29 lipca 2010

Rozdział 3.

Justin nie mógł wydusić  z siebie ani jednego słowa.
- No, mów! - poganiałam go.
- Ja... Kocham Cię! - wyznał.
- CO??!! - nie mogłam uwieżyć w jego słowa.
- Naprawdę.
- Ale, ale my znam się dopiero 2 dni.
- Tak, wiem.
- Daj mi ochłonąc.- poprosiłam.
Usiadłam na kanapie, a on koło mnie. Nie wiedziałam jak o tym myśleć. Justin się we mnie zakochał. Nie mogłam w to uwierzyć. Gdy popatrzyłam na niego miał smutną minę. Nie spodziewanie przysunął się do mnie, i pocałował mnie.
- Co to miało znaczyć?
- Sam nie wiem. Ale było fajnie? - zaczął ruszać brwiami.
- Chciał byś - opowiedziałam z sarkazmem.
- Nie obrażaj się - poprosił.
- Wcale się nie obrażam, tylko dziwnie się czuję wiedząc, że słynny Justin Bieber się we mnie zakochał. Nigdy by o ty nie pomyślałam.
- Ja też.
Gdzieś około 5 minut spędziliśmy w ciszy. Zastanawiałam się co czuję do JB. Może przyjaźń lub coś więcej. Był on fajnym chłopakiem, i idealnym materiałem na chłopaka. Ale czy naprawde tego chcę? Chodzić z gwiazdą. Na to pytanie nie umiałam od powiedzieć. Tą krępującą ciszę przerwał Justin:
- Zostawię cię, żebyś to sobie przemyślała.
- Dzięki ;* - podziękowała.
- Pa.
- Pa! - przytuliłam się do niego na pożegnanie.
Zamknełam za nim drzwi. Nawet nie zauważyłam, że prawie dochodzi 18. Zaczełam rozmyślać o tym co naprawdę do niego czuję.

Oczami Justina.
Kochałem Nelly, ale nie wiedziałem co ona do mnie czuję. Nie wiem co zrobię jeśli ona chce tylko przyjaźni. Spotkałem dużo dziewczyn, ale ona była wyjątkowa. Taka naturalna. Jak by ona odwzajemniła moje uczucia nigdy bym jej nie skrzywdził ani nie opuścił. Nagle usłyszałem jej głos:
- Justin, czekaj! Zastonowiłam się i czuję to samo do ciebie co ty do mnie!
- Naprawdę? - spojżałem jej głęboko w jej oczy.
- Oczywiście.
- To cudownie - pocałowałem ją namiętnie, a ona się uśmiechneła.
- Nasze koleżeńskie spotkanie aktualne?
- Nie. Teraz to będzie randka.
- To do jutra - pocałowała mnie i odeszła.

Oczami Nelly.
Po namyśleniu się uznałam, że kocham Justina. Teraz będę szczęśliwa. Wiem, że to ten jedyny. To był dzień pełen wrażeń. Wróciłam do domu gdzie czekała na mnie mama.
- hej.
- Hej. Gdzie byłaś? - spytała.
- Na spcerze - skłamałam.
Poszłam do swojego pokoju. Zobaczyłam, że ktoś do mnie dzwonił. Była to Tiffany. Szybko oddzwoniłam.
/rozmowa telefoniczna/
- Siema.
- Cześć. Jak tam randka.
- Wyszła świetnie. Chris był takim gentelmenem.
- Doszło do czegoś?
- Tylko do pocałunku.
- Muszę ci coś wyznać.
- Gadaj.
- Jusin dzisiaj przyszedł do mojego domu i powiedział, że mnie kocha.
- Wow.
- No. Na początku nie wiedziałam co do niego czuję, ale potem..
- No co?
- Powiedziałam, że też go Kocham.<3
- To świetnie
- No ;)
- To pa!
- Pa!
/koniec rozmowy telefonicznej/
Ten dzień był cudowny. Wieczorem dostałam sms od JB:
" Dobranoc ;* Kocham cię! Do jutra!"
Odpisałam mu:
"Dobranoc. Ja też cię kocham! Tęsknie.! Do jutra ;*"
Zmęczona poszłam się umyć. Gdy byłam już ubrana w pidżamę, poglądałam trochę zdjęć w aparacie i poszłam spać.



***
Już nie długo nie będzie tak słodko.
Mam nadzieję że się podobało.
W sobotę jadę nad morze, i będę pisała trochę rzadziej.
Na szczęście tam gdzie jadę jest komputer.
Dziękuję za wszystkie komentarze!
Do następnego.!
Sasha.;*

środa, 28 lipca 2010

Rozdział 2.

Gdy wstałam, poczułam chęć pójścia do szkoły. Może to dlatego, że chcę spotkać Justina. Sama nie wiem. Tak czy innaczej polubiłam go. Tak rozmyślając spojżałam na zegarek. Była 7:23, a ja miałam do szkoły na 8:20. Podniosłam się z łóżka, otworzyłam szafę i zaczełam wybierać ubrania. Ubrałam się tak >klik<. Gotowa zeszłam na dół. Śniadanie na mnie czekało był to omlet. Szybko go zjadłam i poszłam do szkoły. Pierwsza lekcja była to Chemia. Nie cierpiałam tego przedmiotu na pół rocze miałam ledwo 3. Gdy zadzwoinł dzwonek wszyscy uczniowie rozeszli się do klas. W klasie siedziało się dwójkami. Ja siedziałam z Tiffany. Wszyscy rozmawiali dopóki do klasy nie wszedł profesor Guttman. Gdy tylko otworzyły się drzwi cała klasa umilkła. Przez całą lekcje nikt się nie odezwał. Każdy czekał na dzwonek. Nawet najlepsi uczniowie. Po 5 minutach byliśmy wolni. Przez całą przerwe opowiadałam Tiff jak było wczoraj na tym "koleżeńskim spotkaniu". Ona powiedziała, że troszkę podoba jej się Chris. Zaczełam ją namawiać, żeby go gdzieś zaprosiła na początku nie chciała, ale w końcu się zgodziła. Na Matmie cały czas była uśmiechnięta, czyli znaczy to, że Christian się zgodził. Na przerwach trochę rozmawiałam z Justinem, a trochę z Tiffany. Ogólnie ten dzień w szkole nie był taki zły.  Po szkole poszłam do Tiff bo poprosiła mnie, żebym pomogła jej strój na randkę. Po godzinie znalazłam 2 boskie zestawy.
- Wybieraj! - powiedziałam do przyjaciółki, pokazując na ubrania. Po 10 minutach wybrała TEN!
- Dzięki ; ) - powiedziała Tiff.
- Nie ma za co. Przecierz po to są przyjaciółki. - przytuliłyśmy się.
- Na pewnie.
- Pamiętaj po randce masz mi wszystko opowiedzieć.- upomniałam ją
- Ok.
- To pa ;* Baw się dobrze. - pożegnałam się.
- Pa ;*
Odeszłam. Cieszyłam się, że Tiffany sobie kogoś znalazła, ale było mi smutno, że ja nikogo nie mam. No trundo. W drodze do domu popychałam kamyk. Szłam tak powolnym krokiem, że nawet moja babcia by mnie przegoniła. Po kwadransie dotarłam do domu. Jak zawsze mamy jeszcze nie było. Nie byłam głodna więc nie zrobiłam sobie obiadu. Poszłam do swojego pokoju. Wziełam iPoda i jakieś czasopismo. Tak gdzieś po godzinie poczułam głód. Zeszłam na dół i zrobiła sobie tosta. Gdy miałam zamiar pójść znowu na górę ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam drzwi w nich stał Justin.
- Skąd znasz mój adres? - spytałam
- Teraz to nie ma znaczenia - odpowiedział
- Okej.
- Przyszedłem tu, żeby Ci coś powiedzieć.
- Wal śmiało. - zachęciłam go.
- Ja...  




      ***
Chciecie się dowiedzieć co się działo dalej?
To komentujcie!
Jak będzie tutaj więcej niż 5 komentarzy to dodam po południu.
A jeżeli mniej to niż 5 to dodam wieczorem.
Do następnego.!
Sasha;*

Polecam blog Emilki. <3

wtorek, 27 lipca 2010

Rozdział 1.

Zadzwonił dzwonek. Tłumy rozgadanych uczniów podążyło do klas. Usiadłam w ławce myśląc czy to prawda, że sam Justin Bieber będzie chodził do naszej klasy. Po co niby by miał przyjeżdżać do Atlanty? Przeciesz mieszka w Stanford o ile mi wiadomo. Uznałam, ze za kilka minut dowiem się prawdy. Do klasy wszedła pani Martin. Jak zwykle trzymała w ręku kubek z kawą.
- Cisza. Do naszej klasy przydzielono nowego ucznia i pan dyrektor go przyprowadzi.
Rozległo się pukanie do drzwi i za drzwi wyłonił się prof. Larittate który ciągną jakiegoś chłopca w fioletowej koszuli.
- To jest Justin. Macie być dla niego mili, i jak usłyszę, że ktoś mu dokuczał, automatycznie wyląduje w kozie. - po swoim przemówieniu udał się w strone drzwi.
- Justin ty usiądziesz.. - pani Martin zaczeła rozglądać się za wolnym miejscem, jej wzrok zatrzymał się na niej.
- Koło Nelly. - dokończyła zdanie i wskazała palcem na mnie.
- O nie! - powiedziałam sama do siebie.
Po drodze do mojej ławki wiele dziewczyn rzucało do niego teksty takie jak "Fajnie dziś wyglądasz" lub "Usiądziesz ze mną na Matmie?' itp. W końcu zajął miejsce koło mnie.
- Cześć! Jestem Justin.
- Hej, a ja Nelly. - odpowiedziałam bez entuzjazmu.
Przez całą lekcje czuła jego wzrok. Nie mogła się skoncentrować. Aż w końcu usłyszałam dzwonek. Na przerwie zaczełam z nim rozmawiać i uznałam, że w cale nie zachowuje się jak rozpieszczona gwiazda, tylko jak normalny chłopak. Po skończonych lekcjach podbiegła do mnie Tiffany.
- Czy między tobą a Justinem coś się dzieje.
- No coś ty. Pewnie, że nic.
- Nie udawaj widzę jak na ciebie patrzy.
- On na mnie, ale jaa na niego NIE!
- Dobra, ok.
- To do jutra - rzuciłam i poszłam dalej. Nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła.
- Nelly!
- CO?! - obróciłam się i ujżałam JB.
- Chciałem Cię spytac czy byś nie poszła ze mną na kręgle. Dzisiaj.
- To ma być randka?
- Niee, takie koleżeńskie spotkanie.
- Yhmm.. Jasne.
- Naprawde.
- Ok. Pójdę.
- To dzisiaj wieczorem o 17:00 w kręgielni?
- Tak.
- Świetnie. - wielki banan pojawił się na jego twarzy.
- Pa.;*
- Pa - pobiegł w stronę grupy chłopaków.
Nie oglądając się poszłam w stronę domu. Zanim otworzyłam drzwi musiałam wygrzebać z torby klucz. W mieszkaniu nie było nikogo. Mama kończyła pracę o 19, więc zawsze sama robiłam sobie obiad. Nie chciało mi się robić jakiegoś skąplikowanego jedzenia więc zrobiłam sobie naleśniki. Na zegarze była godzina 15:57. Poszłam do pokoju przygotować się na "koleżeńskie spotkanie". Wybrałen to >klik<. Nałozyłam trochę tuszu do rzęs oraz bezbarwny błyszczyk. Napisałam mamie sms gdzie idę. O 16:39 wyruszyłam do kręgielni.ż tam na mnie czekał. Wyporzyczyliśmy buty i zaczeliśmy grać. Szczerze to nie za bardzo potrafie grać ale teraz dobrze mi szło. Był prawie remis, ale ja wygrałam.
- Może nagroda pocieszenia dla przegranego?
- Jaka? - Justin wskazał na swój policzek.
- Dobra - i dałam mu całusa na jego twarzy pojawił się rogal.
- Pójdziemy coś zjeść? Ja stawiam.
- Ok - i poszliśmy w strone pizzeri.
Świetnie się bawiłam. To koleżeńskie spotkanie coraz bardziej przypominało randkę. Gdy byliśmy już pod domem jeszcze trochę pogadaliśmy.
- Dzięki. To był świetny wieczór.
- Ja też świetnie się bawiłem. Może to powtórzymy?
- Koleżeńskie spotkanie?
- Tak.
- Ok.
- To może w sobotę o 14?
- Pewnie!
- To pa!
- Pa! - dałam mu całusa, w policzek. Justin uśmiechną się i poszedł bez słowa.
To był wspaniały dzień. Będzie o czym opowiadać Tiffany. Z uśmiechem weszłam do domu.
- Coś ty taka wesoła? - spytała mama
- Po prostu świetnie się bawiłam.
- To dobrze.
Poszłam do swojego pokoju wziełam prysznic umyłam włosy jeszcze trochę pogadałam z Tiffany i poszłam spać.






***
1 rodział. Początki zawsze są trudne.
Mam nadzieję, że będzie przynajmniej 5 komentarzy.
Do następnego.;*
Sasha.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Bohaterowie.

Nelly - 15 letnia dziewczyna. Miła, wesoła oraz sympatyczna. Lecz czasami umie pokazać pazury. Szuka swojej drugiej połówki. Kocha taniec oraz malarstwo. Jej najleprzą przyjaciółką jest Tiffany. Nienawidzi sztucznych dziewczyn czyli plastików. Jej rodzice rozwiedli się gdy miała 3 latka. Przyjaciele mówią na nią Nel lub po prostu Nelly.




Tiffany - w skrócie Tiff. Najlepsza przyjaciółka Nel. Jej pasją jest taniec. Dowcipna oraz zabawna dziewczyna. Nie umie długo chować urazy. Można jej zaufać oraz zwierzyć.

Justin - 15 letni chłopak. Stał się sławny dzięki Usherowi który odkrył go na serwisie YT. Pogodny oraz wesoły. Najleprzy kumpel Chrisa. Jego rodzice rozwiedli się gdy miał 3 latka.
Uwielbia jazde na desce.

Chris - prawie 15 letni chłopak. Najleprzy kumpel JB. Wesoły i dowcipny. Jest duszą kazdej imprezy. Uwielbia jazdę na desce. Potajemnie podkochuje się w przyjaciółce Nel, Tiffany.




***
Wiem, ze mało bohaterrów, ale później się pojawią.
Pierwszy rozdział dodam we wtorek lub w środę!

Siemanno ;**

Witam was na moim blogu. Tutaj będę pisać swoję opowiadanie o JB. Więc mam nadzieję, że spodobają się wam moje fantazje.

Pozdro.
Sasha.;*